Bloog Wirtualna Polska
Są 1 120 043 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

WITAM!!! A oto i pamiętnik najmądrzejszego psa na świecie- psa, który zna ludzką mowę! Umieścił w nim najśmieszniejsze wpisy w historii blogów-pamiętników. Na pewno Ci się spodoba!

Karmelek - opowiadanie do gazetki szkoły psów

wtorek, 12 października 2010 20:37
Skocz do komentarzy
Cześć!!!
To jak zwykle ja. Wybaczcie, że tak długo nie pisałem, ale za bardzo nie miałem czasu.
tym razem przygotowałem dla was opowiadanie o piesku, które zostanie umieszczone w gazetce szkoły psów. Tak, właśnie szkoła psów. Chodzę do niej, i mówię wam - niewiele się różni od waszej szkoły ludzkiej. W mojej klasie- czyli zaawansowanej- uczymy się " psiej literatury" oraz mamy lekcje w-f na których pokonujemy tory przeszkód, biegamy (czasem na czas) i robimy różne ćwiczenia ruchowe... Ale przejdźmy do opowiadania!

Była zimna jesień. Liście pospadały już dawno ze starych drzew rosnących w parku. Na dworze było bardzo zimno, więc nawet ptaszki powpychały się do budek.

Jak wiecie, na świecie są bezlitośni ludzie, którzy wyrzucają swoje zwierzątka na pastwę losu, bo na przykład już im się znudziły lub sprawiały kłopot. Ale tak nie może być! Jeśli podejmie się decyzję o przygarnięciu zwierzęcia i opiekowaniu się nim właściwie, trzeba tego dotrzymać.

Taki właśnie los spotkał małego pieska o imieniu... właściwie to on nie ma imienia. Jego niedobry pan przetrzymywał go w ciasnej budzie na mrozie, bił go i prawie go nie karmił. Pewnego dnia pan zdecydował, że pies ten sprawia mu same problemy, i że utrudnia mu życie, a do tego postanowił, że go pozostawi samemu sobie. I tak zrobił! Kiedyś wybrał się z nim do lasu, niby po to aby pozbierać grzyby. Cztery łapki zwierzątka podreptały w krzaki. W tej chwili, gdy jego właściciel to zauważył szybko uciekł.

I od tego czasu psina jest samotna. Biedactwu w końcu udało się odnaleźć drogę i wyszło z lasu. Od tamtego czasu mieszka w parku, jako bezdomne zwierze. Na zewnątrz było tak strasznie zimno, że na próżno próbował się zakopywać w liściach, bo i tak był zmarznięty. Czasami do parku przychodzili ludzie i widząc biedne psisko, dawali mu kawałek bułki. A pić musiał z kałuży. Niektórzy zaczęli go nazywać Karmelek, bo był taki słodki jak karmel. Nasz ulubieniec stracił już nadzieję, że coś albo ktoś odmieni jego los. Lecz się mylił...

 

Któregoś brzydkiego i deszczowego dnia, do parku przyszła pewna pani z innej miejscowości. Gdy zobaczyła naszego Karmelka, łzy jej poleciały z oczu. Cały się trząsł. Jego oczka świeciły błagalnie jak paciorki. Pani wyciągnęła do niego rękę. Bał się, ale nie ruszał. Ręka nieznajomej gładziła już główkę pieseczka. Po chwili pomalutku próbowała wziąć go na ręce. Kiedy Karmelek przytulił się do swojej nowej pani (przynajmniej uważał, że jest jego panią) wreszcie poczuł ciepło i miłość, której już dawno nie doznał. Miał nadzieję, że „ciocia” zabierze go ze sobą, aby rozpoczął nowe, piękne życie. Nie mylił się. Po chwili dążył już w kierunku samochodu, którym przyjechała pani.

 

-         Spójrzcie, kogo nam przyniosłam!- powiedziała

- Jaki śliczny! Zostanie z nami, proszę...- rzekła jedna dziewczynka o imieniu Kasia.

-         Gdzie go znalazłaś mamo?! Jest przecież taki piękniutki. Spójrz na jego oczka, wyglądają jak małe, świecące paciorki. Niech z nami zostanie!

-         Ależ oczywiście, że zostanie, po to go przyniosłam – odpowiedziała pani Basia  bo tak się właśnie nazywała.

-          

Kasia była taka zachwycona, że zaraz wzięła kartkę i długopis i zapisała szczegóły pieska:

 

    # Ma gładką i miękką szarobrązową sierść,

   # Jest malutkim pieskiem

  # Jego oczka świecą na czarno i proszą o przytulenie

 # A pyszczek jest taki słodki i powstrzymuje języczek od lizania dłoni

 

-         Jak go nazwiemy? – odezwała się w końcu druga dziewczynka- Asia

Wtedy padły różne propozycje imion:

-         Pimpuś,

-         Reksio,

-         Dinguś,

-         Mopsik...  

 

-         A ja słyszałam, że ludzie na niego wołali Karmelek – powiedziała pani Basia.

    Kiedy zdezorientowana psinka usłyszała swoje imię podniosła główkę i obejrzała się dookoła.

-         Rzeczywiście, może się tak nazywać, pasuje do niego takie imię.

I od tego czasu Karmelek został Karmelkiem.

 

 

      
      
Podziel się
oceń
0
0


środa, 1 października 2014

Licznik odwiedzin:  6 687  

O moim bloogu

Tutaj umieszczone są zapiski z pamiętnika psa Pimpusia.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 6687

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl